Nadszedł długo oczekiwany dzień testów. Do firmy zaprosiliśmy dzieci w wieku przedszkolnym ciekawi, którą zabawkę do nauki programowania uznają za najatrakcyjniejszą.
Wyobraźcie sobie: spokój, cisza, programiści z słuchawkami na uszach siedzący przy komputerach… I… wbiegający tłum krzyczących dzieci, chcących jak najszybciej dotknąć stołu multimedialnego, klocków, poskakać na macie czy poruszyć robotem. Bosko!
Dzieci chętnie bawiły się wszystkimi stworzonymi przez nas prototypami, jednak największą radość sprawiały im zadania dostępne w ramach stolika multimedialnego. Przy nim też spędzały najwięcej czasu. Z naszych badań laboratoryjnych wynika, że najefektowniejszą metodyką nauczania programowania dzieci w wieku przedszkolnym i związaną z nią pomocą dydaktyczną jest stolik multimedialny.
Sądziliśmy, że dzięki wykorzystaniu technologii TUI i klocków nasze produkty nie wymagają od użytkownika doświadczenia z podobną technologią. TUI to interfejs intuicyjny, a używanie klocków jest dla dzieci naturalną formą zabawy, czy też nauki poprzez zabawę. Jednak badania wykazały, iż najmłodsze dzieci nie miały trudności z poruszaniem się po żadnych poziomach gier w przypadku stolika multimedialnego, ale obsługa Głogomora i Cubesów była już dla trzylatków zbyt trudna.
Już na tym poziomie gotowości technologicznej dostrzegliśmy pewne problemy w naszym stoliku multimedialnym. Do budowy stolika multimedialnego wykorzystano tagi RFID, czytniki identyfikujące dane przypisane do konkretnych tagów (dane przekazywane są poprzez dotyk/zbliżenie) oraz interfejs TIU. Podczas prac badawczych zauważyliśmy, że tagi nie zawsze są właściwie odczytywane przez czytniki w stole, co wydłużało zabawę, powodując zniecierpliwienie dzieci.
W przypadku zabaw ze stolikiem multimedialnym dostrzegliśmy także, że pokonywanie kolejnych poziomów sprawiało dzieciom wielką radość. Budziło także ogromne emocje – dzieci skakały, klaskały w dłonie i śmiały się do nas z rumieńcami na policzkach. Włączenie emocji w proces nauki spowodowało, że dzieci uczyły się efektywniej. Jednak podczas badań laboratoryjnych zauważyliśmy, że nie wszystkie dzieci odchodziły od stolika zadowolone. Postanowiliśmy, podczas kolejnych testów, sprawdzić dlaczego.
- Uf... koniec - rzekł jeden z moich współpracowników, żegnając wychodzące dzieci.
- Tak... - rzekłam - Nie spodziewałeś się, że praca z dziećmi jest tak wyczerpująca?
Skinął mi głową i padł zmęczony na fotel. Dobrze, że następne testy dopiero za jakiś czas...